Tak się ostatnio złożyło, że moja blogerska kariera stanęła w czarnym punkcie. Spytacie o powód? Nawet jeśli nie to każdy chyba wie co nim było. Lenistwo, szkoła, brak czasu, te sprawy – wiecie o czym mówię, prawda?
Jeśli o fabryce mowa (tak szkołę nazywa mój najlepszy ziomek, który jest moim dziadkiem), musiałem wyjść z przysłowiowej czarnej dupy. Jak czarnej? No, 8 zagrożeń mogło wdać się we znaki. Byłem już tak wymęczony z powodu wiecznego kucia setek wzorów z matematyki, tysięcy wydarzeń z historii oraz milionów rzeczy z biologii, że nie miałem nawet krzty ochoty na jakiekolwiek inne formy “rozwijania się”. Na szczęście wszystko udało mi się pozdawać, a na świadectwie mym widną teraz wspaniałe oceny, dające łącznie średnią 3.0. Tak wiem, chciałoby się powiedzieć “o kurwa!”, ale określenia wyrażające moją zajebistość pozostawcie dla siebie. Były jeszcze egzaminy, które poszły tak sobie, jeśli nie chujowo (cz. humanistyczna 36/50, mat. przyr. 23/50), ale powiedziałem sobie, że nie będę tego rozpamiętywał – jak poszło, tak poszło. Są wakacje i do szczęścia brakuje mi już tylko dostania się do szkoły w którą celuję.
Dobra, ale odbiegłem od tematu i teraz będę się już streszczał. Są wakacje – mam wolne. Mam wolne – mogę robić co mi się podoba. Mogę robić co mi się podoba – mogę w końcu pisać w świętym spokoju, nie przejmując się niczym. I to w sumie tyle. Restartuję mojego bloga i zaczynam blogować. Na jakie tematy? Na te co akurat będą mnie interesowały. Nie lubię się określać. Będzie trochę o życiu, trochę o spostrzeżeniach, trochę o kulturze, o ludziach, o wydarzeniach – nawet o grach, o których jako zapalony gracz nie mógłbym zapomnieć. Tak więc trzymajcie się i do zobaczenia w następnym wpisie.
PS. Jeśli kogoś interesowałoby dlaczego ponownie piszę na WordPress.com, zamiast na własnym blogu – nie mam zamiaru płacić tyle pieniędzy za miejsce na serwerze i domenę, skoro ten serwis może to wszystko zapewnić mi za darmo. Tyle.